Rozdział 221 Łania Kasia

 

- Mamo, mamo!!!! 

W oddali zabrzmiał przestraszony głos Remika. 

- Gdzie jesteś? - Wołał zajączek. 

- Jestem tutaj przy krzaczku! - Odpowiedziała mama. 

Po chwili przestraszony zajączek przybiegł i wtulił się w mamę. Ledwo mógł złapać oddech. 

- Co się stało? - Spytała zaniepokojona Jagoda. 

- Siedziałem na łące i patrzyłem w niebo na lecące ptaki i nagle pojawił się ogromny cień. Jakieś duże zwierzę prawie mnie podeptało. - Wydusił z siebie. - O, to był dokładnie taki cień. Mamo, ratuj mnie, proszę! - Remik przytulił się jeszcze bardziej. 

Mama spojrzała w górę i uśmiechając się powiedziała. 

- Cześć Kasiu, czemu przestraszyłaś mojego synka? 

Zaskoczony Grześ spojrzał w górę i zobaczył zwierzę bardzo podobne do jelenia Adama. 

- Przepraszam, nie chciałam tego. Nie zauważyłam go jak szłam, bo siedział w głębokiej trawie. Przyszłam tu za nim, żeby zobaczyć czy nic mu się nie stało. 

Remik nieśmiało spojrzał w stronę Kasi. 

- Nie zrobisz mi krzywdy? - Zapytał.

- Nie, skąd ci to przyszło do głowy? - Łania wydawała się być zmieszana tym pytaniem. 

- Jesteś taka wielka i tak łatwo mogłabyś mnie podeptać.

- Przyznaję, coś w tym jest. - Odpowiedziała Kasia. - Jestem dużo większa od ciebie ale to nie znaczy, że chcę ci zrobić krzywdę. - Uśmiechnęła się. 

- Przypominasz mi znajomego jelenia - Adama. - Wtrącił się Grześ. - Tylko, że on jest jeszcze większy.

- Jeszcze większy? - Ciekawość powoli przezwyciężała strach Remika.

- To mój brat. On jest jeleniem, a ja jestem łanią. Łanie są znacznie mniejsze od jeleni.