– Mamusiu, co to jest? Dlaczego ten piasek jest inny? Czemu musieliśmy tak nisko zejść? – Mały przestraszony chłopiec kurczowo trzymał się ubrania swojej mamy, nie przeszkodziło mu to ciekawie rozglądać się wokół. – Dlaczego woda tak dziwnie stoi po obu stronach?
Młoda kobieta sama niewiele rozumiała z tego co się stało przed chwilą. Tak jak inni Izraelici bez wahania weszła za Mojżeszem w morze. Patrzyła bezradnie na krewnych i przyjaciół, wiedziała jednak, że nikt z nich nie zna odpowiedzi na pytania nurtujące wszystkich. Postanowiła spróbować odpowiedzieć na pytania chłopca.
– Kochanie, pamiętasz wiatr, który prawie porwał ciebie kilka minut temu?
– Tak, bardzo się bałem. Na szczęście tatuś przytrzymał mnie w ostatniej chwili.
– Ten wiatr zesłał Pan Bóg, aby rozdzielił morze na dwie części. I dlatego woda dziwnie stoi, a my idziemy po dnie morza. Morze jest bardzo głębokie i z tego powodu musieliśmy tak nisko zejść.
– Dlaczego musimy ciągle gdzieś iść? Ja już mam dość. Od kilku dni ciągle idziemy. – Poskarżył się smutno. – Czemu nie mogliśmy dalej mieszkać w Egipcie? Mnie już nóżki bolą, nie chcę iść dalej.
Tym razem tatuś postanowił odpowiedzieć. Najpierw z pomocą mamy posadził sobie synka na ramionach później powiedział.
– Nie mogliśmy zostać w Egipcie. Byliśmy tam niewolnikami. Teraz jesteśmy wolni i idziemy do kraju, który nam Pan Bóg obiecał. Tam nikt nie będzie robił nam krzywdy. Nie będziemy musieli pracować ponad siły jak nam kazali Egipcjanie.
– Nie wszyscy Egipcjanie są źli. Mój kolega Ali nie był. – Zaprotestował chłopiec mając w pamięci przyjaciela z którym nie zdążył się pożegnać.
– Tak kochanie nie wszyscy są źli. Nie można nikogo oceniać tylko dlatego, że urodził się w danym kraju.
– Mogę dotknąć tej ściany?
– Tak kochanie, tylko proszę ostrożnie.
Tatuś z synkiem na ramionach podeszli do ściany wody i chłopiec ostrożnie dotknął wody. Dziecko dotknęło wodę, która prysnęła na nich oboje. Chłopczyk polizał palec.
– Słona jest. – Powiedział zdziwiony.
– W końcu to morze. – Roześmiała się mamusia.