Rozdział 105 Opowiadanie zajączka

Odgłosy chrapania przyciągnęły ciekawego Remika. Zajączek stanął nad zwierzątkami i przysłonił im słońce. Nagły cień obudził Grzesia.

– Cześć, śpiący. – Roześmiał się zajączek.

– Cześć, dawno się nie widzieliśmy.

Rozmowa zakłóciła sen żabek.

– Cześć. – Przywitały się zgodnym chórkiem.

– Co tutaj robicie? – Zając zdawał się być zaskoczony.

– Pokazujemy Grzesiowi miejsca, w których dawniej lubiliśmy spędzać czas. Teraz mamy w planie wyprawę nad staw. Wspólnie doszliśmy jednak do wniosku, że trzeba najpierw odrobinę odpocząć.

– Mogę wybrac się z wami?

– Z przyjemnością. – Ucieszył się wąż. – Im nas więcej, tym lepiej.

Przyjaciele wspólnie wyruszyli w drogę. Tym razem Grześ powstrzymał odrobinę swą ciekawość patrząc co kilka sekund na żabki. Zwróciło to uwagę Remika.

– Czemu tak zerkasz na nich? – Zapytał po cichu węża.

Słowa te usłyszał jednak Tomek i roześmiał się.

– Grześ już wie, że w lesie lepiej się nie zagapić, bo mogą stać się różne dziwne rzeczy.

– Tak. – Z przekąsem zauważył wąż. – Na przykład, przyjaciele mogą nagle zniknąć.

Nic nie rozumiejący zając patrzył na przemian na przyjaciół. Zlitował się nad nim Kuba i wyjaśnił, co się stało wcześniej.

– Zrobili ci dowcip. – Roześmiał się po wysłuchaniu żabki.

– Teraz rzeczywiście wydaje się to śmieszne, ale uwierz wtedy nie było mi do śmiechu.

– Domyślam się. Sam też kiedyś zapędziłem się w nieznany zakątek lasu i nie wiedziałem, co zrobić.

– I jak to się skończyło? – Ożywił się wąż, zadowolony, że nie tylko on bywa gapą.

– Schowałem się pod krzaczkiem i długo zastanawiałem się, co zrobić dalej. Bałem się. – Przyznał Remik. – Starałem się przypomnieć drogę, którą przebiegłem bawiąc się. Z trudem udało mi się wrócić do rodziców, którzy bardzo niepokoili się już o mnie. Później okazało się, że wcale tak daleko nie byłem. Tylko mi się tak wydawało, bo nie znałem tej okolicy.