Rozdział 33 Zając

Grześ pamiętał o tym, co mówił tatuś przed wyprawą i trzymał się bardzo blisko. Nagle poruszyły się zarośla i jakieś szarobrązowe zwierzątko przebiegło tuż przed nimi.

– Co to było? – Zapytał przestraszony Grześ.

– Zając. – Odpowiedział z uśmiechem tata.

– Ma podobne futerko jak Iza, ale jest większy. – Zauważył Grześ.

Nagle poczuł na sobie ciepło promyków słońca i zobaczył przed sobą trawę.

– Co to jest?

– Polana. Zatrzymajmy się tutaj, odpoczniemy chwilę, a ja opowiem ci o zającach.

Znaleźli odpowiednie miejsce i jak tylko ułożyli się wygodnie tata zaczął opowiadać.

– Zające są jednymi z wielu mieszkańców lasu, mają duże uszy…

– Większe niż Iza?

– Dużo większe.

– Zajączki są większe od myszek, ale za to ogonek mają malutki. – Powiedział tatuś.

Nagle usłyszeli nieznajomy głos.

– Czy ktoś tu opowiada o mnie?

– Ja jestem zającem.

– Witaj. – Odpowiedział tatuś. – Tak, faktycznie opowiadam mojemu synkowi o zajączkach.

– To ty przed chwilą przebiegałeś nam drogę? – Zapytał wężyk. – Cześć, jestem Grześ.

– Ja nazywam się Remik. Tak, to ja przed chwilą przebiegałem przed wami. Przepraszam, nie zauważyłem was. Nic się nie stało?

– Nie, wszystko jest w porządku. – Odpowiedział tatuś.

– Mama mówiła, żebym patrzył uważnie jak kicam po lesie, ale ja jak zwykle zapomniałem o tym. – Remik spuścił głowę.

– Mi mamusia i tatuś też to często powtarzają i aż wstyd się przyznać, ale ja także często o tym zapominam.

– To teraz przekonaliście się obaj, jakie to ważne. – Powiedział tatuś i uśmiechnął się do obu malców. – Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało.

– Jakie masz duże uszy. – Zmienił temat Grześ.

– Tak dzięki temu mogę lepiej słyszeć. Moje uszy mają taką specjalną nazwę – nazywają się słuchy. Mój ogonek, futerko i łapki też się inaczej nazywają. – Pochwalił się Remik. – Futerko to turzyca, ogonek – omyk a tylne łapki to skoki.

– Ładnie się nazywają. – Uśmiechnął się wężyk. – Dużo jest zwierzątek w lesie?

– Tak, jest dużo różnych gatunków.

– Też są takie duże jak ty?

– Ja nie jestem duży, inne są większe ode mnie, ale są i mniejsze. Sarenki na przykład są większe a wiewiórki są podobnej wielkości. Ptaszki najczęściej są mniejsze. Muszę już biec do domu. Rodzice będą się denerwować. Do zobaczenia. – Powiedział zajączek i pokicał w swoją stronę.

– My też będziemy się zbierać do domu. – Tatuś popatrzył na synka. – Jesteś już zmęczony.

– Będę mógł jeszcze zostać na łące i opowiedzieć innym o lesie? – Zapytał wężyk i ziewnął.

– Zobaczymy jak będziesz się czuł, jak dotrzemy do domu. Proponuję jednak, byś najpierw odpoczął, a później wyszedł do przyjaciół.

– Jak wstanę to pozwolisz mi wyjść na łąkę? – Grześ czuł się coraz bardziej zmęczony.

– Tak, pozwolę ci. Nie zaśnij mi tylko po drodze. – Odpowiedział z uśmiechem tatuś.

Grześ dotarł do domu bardzo wyczerpany i popełzł od razu spać.