• Strona główna

Pan odezwał się po raz kolejny do Mojżesza.

– Wyciągnij rękę ku niebu. Sprawię, iż nastanie ciemność tak gęsta, że będzie można ją dotknąć.

Mojżesz uczynił jak mu Bóg nakazał. Ziemię egipską spowiła ciemność i trwała przez trzy dni. Nie było nic widać i nikt nie był w stanie wstać...

– Przemek miał wypadek, to prawda, ale rany już się wygoiły. – Zaprotestował Grześ.

– Tak synku. Twój kolega doznał uszczerbku na zdrowiu i to co mogło to zapewne już się zagoiło. Pamiętaj tylko proszę o tym, że nie wszystko widać na pierwszy rzut oka.

– Wiem, nie widać tego...

– Przyznaję, życie czasami potrafi być trudne. – Odparła Marysia. – Cieszę że jednak, że nie żałujesz tego wszystkiego. Życie jest zbyt krótkie, aby tracić je na rozpamiętywanie tego, co już było.

– Ma pani rację. I tak już przeszłości nie zmienimy. Warto do niej wracać, wspominać miłe chwile, ze...

– Grzesiu, ty jak zwykle o jednym. – Roześmiał się Leon wraz z wtórującym mu Markiem.

Wąż udał obrażonego.

– Dlaczego się ze mnie śmiejecie? Co w tym złego, że chcę się dowiedzieć jak najwięcej o tym, co mnie ciekawi?

– Nie ma w tym nic złego. -Szybko odpowiedział Leon.

Grześ wybrał się na poszukiwanie taty. Był jednak ciekawy tego, o czym mama będzie rozmawiać z Przemkiem. Schował się za trawą i nasłuchiwał. Po chwili uznał, że to nieładnie wysłuchiwać zwierzeń żabki i zgodnie z obietnicą zaczął szukać tatusia. Zastał go siedzącego pod krzewem w cieniu gałęzi wraz z pająkiem...

Kamila z przyjemnością słuchała Łukasza.

– Cóż mam powiedzieć o sobie? Jestem zwykłą biedronką, za to ty jesteś niezwykła. – Łukasz wpatrywał się w Kamilę. Widząc jej uśmiech mówił jednak dalej. – Lubię zwiedzać okolicę, często latam na drugą stronę drogi.

– Naprawdę tam bywasz? – Kamila była zaskoczona. Pamiętała...

– Dziękuję pani bardzo za te słowa. – Powiedział Przemek. – Nie czuję się wcale bohaterem wręcz przeciwnie czuję się taką małą, zagubioną żabką w ogromie świata. Czasem mam wrażenie, że moim przyjaciołom jest łatwiej. – Westchnął.

– Dlaczego tak sądzisz? – Zapytała zdziwiona Marysia.

– Nie mieli okazji poznać...

Wąż odszedł na poszukiwania tatusia. Gdy tylko oddalił się na tyle, że nie usłyszałby o czym rozmawiają Marysia zwróciła się do Przemka.

– Bardzo ci ciężko?

– Tak. Nawet pani nie wie jak bardzo. Staram się robić dobrą minę przy kolegach, ale czasami już nie daję rady. Nie jestem już...

Grześ z Przemkiem powędrowali dalej poprzez łąkę. Wędrując nieśpiesznie dotarli do miejsca, w którym mieszkał wąż z rodzicami.

– Mamo, tato! – Zawołał Grześ.

Mamusia wysunęła się z norki zaciekawiona.

– Jestem Grzesiu, wołałeś mnie?

– Tak, gdzie tatuś?

– Jest gdzieś na łące. Rozmawia z Markiem. Coś się stało,

– Cześć Grzesiek. Dawno cię nie widziałam. – Nagle usłyszeli nad głowami wesoły głos.

Po chwili zawtórował mu inny, podobny.

– Cześć, gdzie się podziewałeś i kim jest twój kolega?

Wąż słysząc te słowa podniósł głowę do góry i uśmiechnął się na widok Ali i Igi krążących nad nimi.